Leśniczy wkręcony w korupcję!


Patrzysz na wersję archiwalną tematu "Leśniczy wkręcony w korupcję!" z forum www.forum.lasypolskie.pl/



Strona 1 z 11


Jarek - 2007-10-30, 09:47

"Leśniczy Jan Kokot z Nadleśnictwa Strzyżów służbę pełni od 38 lat. W czerwcu br. miał bronić pracę doktorską z tej dziedziny, ale z promotorem uzgodnił, że trzeba to przełożyć, bo od kilku miesięcy prawie w ogóle nie śpi. Czuje się podle, bo oskarżono go o żądanie łapówki za odstąpienie od służbowych czynności i nawet sąd uznał go za winnego. W przypadku utrzymania tego wyroku w mocy, oznacza to utratę pracy i prawa do emerytury, na którą mógłby przejść już za 2 lata.

Do zdarzeń, które zaprowadziły leśniczego na salę rozpraw, doszło rok temu, w jego 57. urodziny, 6 października 2006 r. Był to dzień ciepły i tak suchy, że poziom wilgotności ściółki leśnej na terenie Lutoryża i okolic Babicy spadł do 10 proc. Służba leśna ogłosiła najwyższy - trzeci stopień pożarowego zagrożenia, co oznaczało zakaz wstępu do lasu dla zwykłych ludzi.

- Przed południem szedłem leśną drogą od strony Lutoryża do położonej na wzniesieniu polany, na której składowano ścięte drewno do wywózki - opowiada leśniczy Jan Kokot. - Z odległości kilkudziesięciu metrów od tego miejsca poczułem dym z palonego ogniska. Przeraziłem się, bo pięć miesięcy wcześniej spaliło się tu 40 arów młodnika, a straty wyniosły ponad 8 tysięcy złotych. Przyspieszyłem, by zapobiec nowej pożodze. W miejscu, gdzie stało rozebrane dziś zadaszenie i dwie ławki dla rowerzystów, jakiś mężczyzna w moim wieku palił ognisko. Byłem przerażony, więc od razu krzyknąłem:

- Zgasić zaraz ten ogień!

Z dalszej relacji leśniczego, powtórzonej zresztą przed sądem, wynika, że szybko podszedł do mężczyzny i pomógł mu gasić ognisko. Wypominał mu, że naraził las na wielkie niebezpieczeństwo, a 15 metrów od ogniska jest duża tablica ostrzegawcza z napisem ''Chroń las przed pożarem''. Mężczyzna tłumaczył, że tablicy nie zauważył, a po chwili dołączyła do niego żona i oboje jakby ignorowali wzburzenie leśniczego.

Jan Kokot twierdzi, że już wtedy przedstawił się jako pracownik służby leśnej i poprosił mężczyznę o dowód osobisty, bo musi wypisać mu mandat karny za popełnione wykroczenie z art. 82 kw, w najwyższej wysokości - 500 zł. Żona mężczyzny była tym wzburzona. - Za co 500 złotych?! - pytała i nazwała leśniczego ''oszołomem''.

Mężczyzna, który nie okazał dowodu osobistego, spytał go o legitymację służbową, więc leśniczy wyjął ją i pokazał mu wraz z upoważnieniem do wystawiania kredytowych mandatów karnych, których bloczek miał przy sobie. Ale mężczyzna zerknął na legitymację i powiedział, że skoro ogień jest ugaszony, uznaje sprawę za załatwioną. Następnie wraz z żoną zaczął iść leśną drogą w stronę oddalonej o ponad 2 km szosy do Rzeszowa.

Telefony do straży i policji

Małżeństwo spod Rzeszowa (oboje w wieku 56 lat) schodziło w dół, a leśniczy Kokot szedł za nimi i ze służbowej komórki kilkakrotnie dzwonił do Straży Leśnej i na policję, bo obawiał się, że sprawcy wykroczenia przy drodze wsiądą do auta i odjadą bezkarnie. W końcu otrzymał zapewnienie, że strażnicy leśni i policja jadą we wskazany teren. Kiedy wyszli z lasu, policyjny radiowóz rzeczywiście czekał na nich przy zamkniętym szlabanie. Zanim do niego doszli, mężczyzna powiedział. - Chciałeś ch... pięćset złotych, to cię teraz załatwię.

Policjanci z Boguchwały chcieli wyjaśnić incydent, zabrali małżeństwo grzybiarzy do auta i wyjechali z nim na leśną polanę, gdzie dołączył do nich terenowy wóz Straży Leśnej z dwoma jej funkcjonariuszami, którzy odstąpili od interwencji, skoro zajęła się nią policja. Tam pan, który wzniecił ognisko, miał ponoć powiedzieć, że leśniczy za odstąpienie od wymierzenia mandatu, żądał od niego łapówki, w wysokości 500 zł. Ale to na jaw wyszło dopiero w sądzie.

Potem miał to ponoć powtórzyć podczas przesłuchania policyjnego w Boguchwale, gdzie sprawdzano jego tożsamość, bo nie miał - podobnie jak żona - przy sobie dowodu osobistego. Ale w protokole jego przesłuchania, po którym przyjął mandat karny w wysokości 150 zł, nie ma słowa o korupcyjnej propozycji leśniczego, która do dziś budzi poważne wątpliwości.

Wersja małżeństwa z leśnej polany

Mężczyzna przyznał się do tego, że wzniecił ogień we wskazanym miejscu, ale był ponoć pewny, iż to było dozwolone, bo widział tam ślady wcześniejszych ognisk, krąg był otoczony kamieniami, wokół których rosła trawa i nie było ściółki leśnej. Chciał z żoną upiec niesione na grzybobranie kiełbaski, ale z lasu wypadł człowiek ubrany, jak wielu grzybiarzy, i nie przedstawiając się, zaczął ich wyzywać. Ponoć nie okazał żadnego dokumentu, tylko mówił, że jest ze służby leśnej i żądał za odstąpienia od czynności 500-złotowej łapówki.

Jego twierdzenia poparła żona, a przed sądem nawet policjanci przyznali, że była tam mowa o jakichś 500 zł, ale tej kwestii nie badali. Grzybiarz zapewniał, że ubrany w spodnie moro i koszulę w kratę leśnik przedstawił się dopiero, gdy w drodze powrotnej zażądał on od niego służbowej legitymacji. Na policji zgodził się odebrać mandat, ale po trzech tygodniach postanowił zgłosić prokuraturze w Rzeszowie, że leśniczy chciał wymusić łapówkę.

Dlaczego tak późno?! A dlatego, że podobno radził się w tej sprawie studentów prawa, którzy po konsultacji z jakimś docentem napisali mu oficjalne zgłoszenie o popełnieniu przez leśniczego przestępstwa. Tymczasem jego żona, która niemal w pełni potwierdziła jego wersję zdarzeń, dodała, że mąż po tym wszystkim chodził do komendy policji i prokuratury, gdzie przecież od razu odebrano by od niego ''ustne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa''. Mało tego, żona - o czym mąż wcześniej nie wspominał - dorzuciła, że leśniczy mówiąc o 500 zł ani razu nie wspomniał o mandacie, ale że ''przydałoby się to na święta''..."
http://www.pressmedia.com...007-10-29/p.txt

Glaca - 2007-10-30, 10:40

Cytat:

"Ale prokuratura oskarżyła Jana Kokota, a po jednodniowym procesie sąd skazał go "

Prawo mamy w Polsce dobre.

Gorzej z kompetencjami prokuratorów, sędziów zawalonych dziesiątkami spraw...
Słyszałem o prokuraturach, gdzie JEDEN prokurator ma 30 spraw do prowadzenia w miesiącu... a rozliczany jest ze statystyk...

Na podstawie relacji dziennikarza nie wolno przesądzać o winie lub nie ...słowem można zabić...

Ale chciałbym znac odpowiedź na pytanie:

jakiej pomocy prawnej udzieliły LP swojemu pracownikowi
selavi - 2007-10-30, 12:12

No ale tupet ma tych dwoje, nie ma co
borodziej - 2007-10-30, 13:20

W przypadku utrzymania tego wyroku w mocy, oznacza to utratę pracy i prawa do emerytury, na którą mógłby przejść już za 2 lata.


SZOK

seba4x4 - 2007-10-30, 13:34

Obawiając się takich sytuacji staram się do minimum ograniczyć interwencje wykonywane samodzielnie. Nie mając swojego świadka zawsze możne być wrobionym jak wyżej.
selavi - 2007-10-30, 13:40

Dlaczego niby miałby nie mieć emerytury ? Ciekawe stwierdzenie ogólnikowo, żeby pognębic do spodu
Jarek - 2007-10-30, 16:07

Zadaję sobie ciągle pytanie. Gdzie było nadleśnictwo, prawnik, gdzie obrona tego człowieka? Przecież wykonywał obowiązki służbowe.
rafal77 - 2007-10-30, 16:31

No właśnie. Czy jest ktoś kto zna tę sprawę bliżej i mógłby napisać, czy nadleśnictwo zapewniło pomoc prawnika (obrońcy oskarżonego leśniczego), czy złożono apelację od wyroku sądu I instancji? To bardzo ważne w świetle podejmowania decyzji o interwencji podejmowanych przez leśniczych w przyszłości.
Jarek - 2007-10-30, 16:41

Pytania te wysłałem bezpośrednio do Nadleśnictwa Strzyżów. Mamy nadzieję, odpowiedź nas uspokoi.
Kuna lesna - 2007-10-30, 17:07

Saba 4x4 ma racje , nie interweniujcie mandatami bez świadków !. Głupie to i prawdziwe ale po każdej interwencji nawet tej najmniejszej powinna być sporządzona notatka służbowa która trochę chroni wasz tyłek . Cały czas sie zastanawiam czemu nie szkolimy się w tych interwencjach aby z p-ktu prawnego być czystym . Przecież w takiej sytuacji może znaleźć się każdy .
Chrobry - 2007-10-30, 17:31

Wg mnie samo Nadleśnictwo nie bardzo wie co z tym fantem zrobić. Ale ta sprawa, przypomina mi wiele innych sytuacji, czasami związanych z realizacją prawa, czasami z oskarżaniem leśników, bo to jest nośne i łatwe. Jedno jest pewne - nie powinniśmy zachwycać się "wysokimi notowaniami" w odbiorze społecznym. Życie weryfikuje to in minus. Przyczyna - ogólna atmosfera wokół leśników (i to polityczna i ekologiczna). Brak sensownego programu dla i w mass mediach - jak choćby mają to rolnicy. Z czym my się przebijamy? Z grzybkami, śmieciami, pożarami, huraganami (i tu coraz słabiej, bo nawet w lesie, to telewizory pokazują w akcji strażaków, a nie leśników). Gdzie słychać o zalesieniach, o sadzonkach przez nas produkowanych. A jajuż pojawi się jakiś program - to albo w kiepskich godzinach, albo poprzedzony ogromniastymi napisami, że jest sponsorowany przez LO, lub, że wręcz jest materiałem reklamowym. NIE MA PUBLICYSTYKI, reportaży, edukacji leśnej (nie ekologicznej!!!) w ramach programów edukacyjnych w godzinach lekcyjnych.
Tak na marginesie, czas też najwyższy powiedzieć, że w naszej Firmie nie mamy prawników z prawdziwego zdarzenia. Prawo jest coraz bardziej skomplikowane. Na świecie duże Firmy we własnym interesie (i interesie pracowników przy okazji) zatrudniają najlepsze kancelarie. A my czym dysponujemy? być może i dobrymi prawnikami, ale w większości pracującymi w małych kancelariach, rzadko stykających się ze sprawami skomplikowanymi, gdzie - tak jak w tym przypadku - wykorzystano w sposób podstępny kruczki prawne oraz bardzo interesująco skonstruowaną ustawę.
Próbowałem znaleźć coś na temat korupcji w necie. I, co? Ano wszędzie były porady jak przeciwdziałać. Natomiast nie znalazłem jak udowodnić, że nie jest się jeleniem. Tu tylko sprawa przed sądem.
Przecież każdego z nas można o korupcję oskarżyć. Jeśli nawet będziemy mieli świadka (podleśniczego, drugiego strażnika), to i tak można zostać oskarżonym o mataczenie itpd. Wychodzi na to, że te minione dwa lata nauczyły tylko jednego - jak nie nagram, to się nie wybronię.
Taka jest moja konstatacja. Niestety pod patronatem Prezydenta RP i Premiera "minister od korupcji" wywołał jedynie demony, a nic nie zrobiono dla autentycznej walki z korupcją. Bać, jak się okazuje, mają się ludzie uczciwi, porządnie pracujący, którzy, być może przez jakieś drobne niedopatrzenie zostaną naznaczeni do końca życia. I mimo, że przeżyłem w Polsce dużo ponad 50 lat - to tak tragiczne zjawiska widziałem w końcówce lat pięćdziesiątych i w latach sześćdziesiątych (tych jeszcze tragiczniejszych nie pamiętam - ale wiem o nich, bo opowiedzieli mi dawno, dawno temu moi Rodzice).
seba4x4 - 2007-10-30, 17:45

Wychodzi na to, że te minione dwa lata nauczyły tylko jednego - jak nie nagram, to się nie wybronię.


Niestety, sporo w tym stwierdzeniu racji Każdy dziś orientuje się, jak uniknąć odpowiedzialności, jak "zamieszać", co zrobić, by kogoś wrobić. Często dochodzi do sytuacji, gdy rozważam, czy z daną osobą mogę porozmawiać, pouczyć, czy też widząc "oblatanych cwaniaczków" załatwić to wzywając zawczasu sąsiada leśniczego lub niestety "przemilczeć". Nie ukrywam, że w sytuacji zagrożenia pożarowego na pewno interweniowałbym, choć po przeczytaniu pierwszego postu zaczyna ogarniać mnie poczucie bezradności.
Glaca - 2007-10-30, 18:19

po każdej interwencji nawet tej najmniejszej powinna być sporządzona notatka służbowa która trochę chroni



Tak się zawsze zabezpieczał mój ojciec - potrafił np. 2 lata wstecz odszukać w książce służbowej kogo upomniał bez wypisywania mandatu o 13.15 w oddz. 56 a ( dane osobowe, auto itp.). Taka mini notatka służbowa.

Ja również mam sporo takich wpisów, ale... to jednak trochę mało, kiepski dowód dla sądu o braku złych intencji...

Nie zostałem jeszcze na szczęście pomówiony w taki sposób, ale nie mam pewności, czy to w 100 % sprawa mojego profesjonalizmu czy raczej przypadku

Potrzebne by były chyba precyzyjne procedury aby takie sytuacje były prostsze do wyjaśnienia...

Notatka...fotografie zrobić...

nagrywać

Albo samemu faktycznie dać sobie spokój z interweniowaniem
Borsuk - 2007-10-30, 18:58

Potrzebne by były chyba precyzyjne procedury aby takie sytuacje były prostsze do wyjaśnienia...

Notatka...fotografie zrobić...

nagrywać


... albo natychmiastowy odstrzał ... brak słów dla takich ludzi co robia takie świństwa innym ludziom ... ale nadleśnictwo i nawet regionalna powinny poważnie się temu przyjżeć i wybronić swojego człowieka, to przecież chodzi także o prestiż Firmy ...

Szarlej - 2007-10-30, 19:50

No cóż wyszły dwie pięty achillesowe naraz. Żałośnie niska świadomość prawna pracowników LP, brak znajomości procedur i, co podejrzewam, żadna ochrona prawna ze strony firmy. Osobiście znam przypadek kiedy złapany na gorąco złodziej oskarżył po tym leśniczego o naruszenie nietykalności – żeby było ciekawiej z obdukcją i L 4 powyżej 7 dni. Co zrobiła firma? Nic. Jak to u nas bywa, z boku obserwowano czy zawodnik utonie czy nie. Na szczęście policja z prokuratorem zweryfikowała gościa i leśnik się wykaraskał. Dziwić może późniejszy spadek wykrywalności złodziejstwa w tamtejszej okolicy? Zresztą każdy kto sobie popracuje trochę w terenie, po kilku latach zrozumie, że nie ma co zgrywać się na Wyatta Earpa, bo bywa, że i w dziób można dostać, a i na prawnika będzie firmie szkoda wydawać kasę.
selavi - 2007-10-30, 20:12

W uzasadnieniu nieprawomocnego wyroku sąd dał w pełni wiarę zeznaniom małżeństwa grzybiarzy i poszlakowym potwierdzeniem ich przez policjantów.

po co panika taka
Ale w protokole jego przesłuchania, po którym przyjął mandat karny w wysokości 150 zł, nie ma słowa o korupcyjnej propozycji leśniczego, która do dziś budzi poważne wątpliwości.
Dobrego prawnika i sprawa wygrana.
Czy była konfrontacja w sądzie ?
Ciekawe w kontekście opisów w gazecie, dlaczego speawa z oskarżenia publicznego
Kim ten grzybiarz ?
Silver - 2007-10-30, 20:21

Niestety w pełni się z powyższymi wnioskami zgadzam. Pracownicy Lasów z tymi uprawnieniami do kontroli, legitymowania, i jeszcze paru parapolicyjnych rzeczy to relikt. I to głównie na skutek zaniechań samych Lasów. By tego od pracowników wymagać trzeba ich choć elementarne wyposażyć, przeszkolić i zapewnić realne wsparcie. Bezpośrednie w postaci patrolu StL i pośrednie w postaci prawnika który zadba o profesjonalne wsparcie prawne. W LP na podobne zmiany sie nie zanosi więc naprawdę proszę się kilka razy zastanowić nim podejmiecie samotnie jakąkolwiek interwencję. Zabrzmi to okrutnie, ale w razie problemów na wiele od firmy nie liczcie. Podejmujecie te ryzyko na własną odpowiedzialność. Ten przykład najlepszym dowodem.
borodziej - 2007-10-31, 00:00

Jedno jest pewne - nie powinniśmy zachwycać się "wysokimi notowaniami" w odbiorze społecznym. Życie weryfikuje to in minus. Przyczyna - ogólna atmosfera wokół leśników (i to polityczna i ekologiczna). Brak sensownego programu dla i w mass mediach - jak choćby mają to rolnicy. Z czym my się przebijamy? Z grzybkami, śmieciami, pożarami, huraganami (i tu coraz słabiej, bo nawet w lesie, to telewizory pokazują w akcji strażaków, a nie leśników). Gdzie słychać o zalesieniach, o sadzonkach przez nas produkowanych. A jajuż pojawi się jakiś program - to albo w kiepskich godzinach, albo poprzedzony ogromniastymi napisami, że jest sponsorowany przez LO, lub, że wręcz jest materiałem reklamowym. NIE MA PUBLICYSTYKI, reportaży, edukacji leśnej (nie ekologicznej!!!) w ramach programów edukacyjnych w godzinach lekcyjnych.


Od tego jest chyba CILP - Centrum Informacyjne LP? To czym się tam zajmują? Chyba po to zostało powołane?
O ile pamiętam wyniki sondaży (na zlecenie CILP/LP), byliśmy na drugim miejscu, tuż po policjantach tia....... sondaże przedwyborcze?
kanty - 2007-10-31, 19:17

uprawnieniami do kontroli, legitymowania, i jeszcze paru parapolicyjnych rzeczy to relikt


zgadzam się z tym w pełni, i dodam że leśniczowie , podlesniczowie są od prowadzenia gospodarki lesnej a nie od parapolicyjnych działań,efektem wzięcia sobie do serca misji
widać na załączonym opisie,terenowa służba leśna prócz bloczków i upowaznień nie jest absolutnie merytorycznie przygotowana do obrony w przypadku spotkania wypyszczonego cwaniaka, a świadomość ludzi wzrasta,może kiedyś tam wystarczył widok munduru i legitymacji służbowej dzisiaj już nie i to pora sobie uświadomić,-,,misjonarzy'' którzy wierzą w nasze kochane kierownictwo i liczą na pomoc ,są najczęściej pozostawiani sami sobie...
Chrobry - 2007-11-01, 11:45

Boro, podobnie jak ja masz trochę w tym doświadczenia. CILP pomoże - ale tylko wtedy, gdy zmieni się sposób myślenia w Firmie. I wreszcie ktoś zrozumie, że we współczesnym świecie - a naszym leśnictwie w szczególności - funkcje, tzw. pozaprodukcyjne są właśnie podstawowymi i produkcyjnymi, a te produkcyjne, są wyłącznie efektem zabiegów hodowlano-ochronnych zapewniających trwale zrównoważoną gospodarkę zasobami przyrodniczymi w tym lasem. I to zrozumie nie tylko w sferze werbalnej, ale mentalnej. Hawk, Amen.
borodziej - 2007-11-01, 14:43

I wreszcie ktoś zrozumie, że we współczesnym świecie - a naszym leśnictwie w szczególności - funkcje, tzw. pozaprodukcyjne są właśnie podstawowymi i produkcyjnymi, a te produkcyjne, są wyłącznie efektem zabiegów hodowlano-ochronnych zapewniających trwale zrównoważoną gospodarkę zasobami przyrodniczymi w tym lasem.


Właśnie! Tym tokiem rozumowania trzeba iść, to robota edukacyjno-propagandowa na całe lata. Oby w końcu to zatrybiło w świadomości wszystkich. A CILP powinien być (będzie) realizatorem propagowania tej idei współczesnego leśnictwa w świadomości społeczeństwa i polityków
selavi - 2007-11-01, 15:04

Dobra dobra mądrale A jak możecie pomóc dziś w razie takiego znowu wypadku, oprócz zabezpieczania się na przyszłość
borodziej - 2007-11-01, 15:09

Dobra dobra mądrale A jak możecie pomóc dziś


Nie jak "możecie", tylko jak "możemy" Byłaś inicjatorką internetowegi związku zawodowego leśnika, chciałaś pomgać wielu osobom - pomóżmy choć jednej. Może coś zaproponujesz? Jesteś w końcu nieco zorientowana w prawodastwie stosowanym...
Silver - 2007-11-01, 15:13

...a naszym leśnictwie w szczególności - funkcje, tzw. pozaprodukcyjne są właśnie podstawowymi i produkcyjnymi, a te produkcyjne, są wyłącznie efektem zabiegów hodowlano-ochronnych zapewniających trwale zrównoważoną gospodarkę zasobami przyrodniczymi w tym lasem. I to zrozumie nie tylko w sferze werbalnej, ale mentalnej. Hawk, Amen.


Pięknie Chrobry jak to ładnie brzmi "eksponujmy pozaprodukcyjne funkcje lasu" A ja myśle że tego aż do przesytu jest w leśnych mediach... nie zapominaj też, że 95% przychodów LP pochodzi właśnie nie z "funkcji pozaprodukcyjnych" ..a z drewna będącego dla Ciebie wyłącznie efektem zabiegów hodowlano-ochronnych zapewniających trwale zrównoważoną gospodarkę zasobami przyrodniczymi w tym lasem Twa comiesięczna wypłata też. Gdyby całe LP gospodarowały tak "superekologicznie" jak Wy (..a i tak NGOsy nosem kręcą) tam w Puszczy Białowieskiej ....nie miałby kto do tego dokładać Trochę więc upraszczasz.... Lasy unikają w swej publicystyce tematyki pozyskania eksponując tylko te funkcje pozaprodukcyjne (na stronach leśnych królują muszki, sarenki i piękno przyrody) więc nie dziw się potem że przeciętny Kowalski laikiem będąc, wchodząc na jakiś zrąb ...przezywa szok... kto i gdzie mu bowiem wcześniej wytłumaczył, że pozyskanie drewna to nie żaden "rabunek", a tylko końcowy efekt odwiecznego cyklu przemijania. Sadzimy las, on rośnie dojrzewa i na koniec jest ścinany, bo wiecznie stać nie będzie, a deski w tartakach (ładne z nich potem tak kochane przez ludzi "naturalne mebelki") też się nie biorą z kosmosu. Bez tego tzw zwykłym ludziom się wydaje, że każde ścięte drzewo, to jakaś bezpowrotna i niepowetowana dla przyrody strata.. "bo mogło jeszcze stać". Nawet jak ma 200 lat i to jedno wielkie próchno. I są potem dramaty, listy protestacyjne i przypinanie się łańcuchami. To wynika głównie z braku świadomości owej cykliczności przyrody. Zrównoważona gospodarka leśna wcale nie oznacza, że należy się wstydzić i ukrywać, że LP wogóle jakieś drzewa ścina, że drewno nie ma swojej ceny i nie jest towarem którym można handlować. Cennik drewna tez można na stronce internetowej powiesić, a znajdź mi taką gdzie jest jakiś. Leśne programy edukacyjne w różnych mediach można podzielić generalnie na dwie grupy... infantylne tłumaczenie czegoś o leśnych żuczkach i nudne jak flaki z olejem programy stricte naukowe, gdzie widz po jednej minucie odpada jak tynk od ściany. Kiedy widziałeś ostatnio dobrze zrobiony i nawet lekko zabawny taki reportaż pt "jeden dzień z życia leśnika"? Bez tego ten zawód będzie się dla ludzi dalej składał z pięknych mitów (kapelusz z piórkiem i flinta na ramieniu) i brutalnej dla nich potem ich konfrontacji z rzeczywistością (..to oni w lesie drewno tną?). CILP sam z siebie nic nie nie zmieni. Wyeksponować w LP to trzeba raczej funkcje produkcyjne. Te pozaprodukcyjne są jak dla mnie wyeksponowane aż nadto.
Chrobry - 2007-11-01, 17:20

Silver, nie upraszczaj, proszę. Otóż przyjęty u nas model, że kasę możemy robić wyłącznie ze sprzedaży drewna, a reszta nie powinna być minusowa jest błędem. Sam swego czasu pisałeś, że normalne firmy muszą się rozwijać i szukać nowych pól działania i generowania przychodów i w efekcie zysków. Edukacja mimo naszych starań w LP nie odnosi zamierzonych efektów - taka jest prawda. Jesteśmy zbyt hermetyczni. Nie potrafimy przebić się do autorów programów i podręczników. I nie chodzi mi o zmuszanie ich do pisania peanów na nasz temat. Trzeba ich wyedukować, pokazać jak to leśnictwo się zmienia, jakie są jego cele i co ci leśnicy robią. Bo przyjmij do wiadomości, że w dalszym ciągu większość Polaków uważa, że lasów w Polsce ubywa!!! Z czego ty wynika, ano z prostej zależności między brakiem rzetelnej informacji na poziomie edukacji formalnej i wiedzą popularną przekazywaną przez media. Zwróć uwagę o ile rzadziej zdarzają się nagonki na chemizację rolnictwa (a ono przybiera u nas coraz większe rozmiary) czy inne zagrożenia dla środowiska. Przypomnij sobie o czym dyskutowano przy okazji dorsza w Bałtyku i zakazu połowów. I co, temat zdechł. Leśnicy, jako grupa zawodowa jest słaba. SŁABA. Słaba medialnie, PRowo. Nikt jakoś nie zauważą, że to nadleśnictwa przygotowują miejsca do rekreacji, parkingi, miejsca postojowe itpd. Jak czytam materiały w prasie, to najczęściej teksty są mniej więcej takie: ... na terenie lasów XXX biuro turystyczne ZZZ zorganizowało i urządziło . A jak popatrzysz na mapę, to znajdujesz konkretne nadleśnictwo, leśnictwo./ Głębiej szukając okazuje się, że były to u podstaw pieniądze LP, ale śmietankę w programie jakimś z UE finansowanym otrzymała jakaś organizacja, biuro poprzez starostwo, gminę i urząd marszałkowski.
Sam teraz przerabiam problem kalkulowania kosztów, które ponosimy na realizację jakiegoś zadania, by móc złożyć projekt do dofinansowania z UE. Myśmy w większości umieli tylko patrzyć przez pryzmat tego czy nam zatwierdzą plan na kolejny rok i z konkretnymi zadaniami. Nie ma u nas planowania strategicznego i operacyjnego, wieloletniego (przeraża mnie rozumowanie, że, np. pieniądze będą na inwestycje kontynuowane, a nie ma procedury umożliwiającej by zadanie nie rozpoczęte (bo procedury przetargowe były jakie były) mogło automatycznie przejść na kolejny rok. Mało tego, znowu trzeba czekać na ostateczne zatwierdzenie planu (maj-czerwiec).
Nie umiemy się chwalić, wiecznie się usprawiedliwiamy, a w sytuacjach zniesławiania Firmy i naszych Koleżanek i Kolegów stosujemy metodę chowania głowy w piasek. O tym jest ta sprawa.
Jeśli jesteś tak dobrze poinformowany, to z pewnością wiesz, że z jednej strony innowacyjność i rozwój kosztują - ale odpowiednio poprowadzone przynoszą krocie.
Natomiast to co napisałeś pasuje mi do modelu, który mają, np. w USA (zastosowałem daleko idące uproszczenie):
1) lasy cenne przyrodniczo, turystyczne i rekreacyjne oraz w górach są generalnie państwowe i w nich funkcje produkcyjne są działaniem ubocznym,
2) "lasy" produkujące drewno są prywatne i w nich funkcje pozaprodukcyjne są raczej na zasadzie działalności pro publico bono i trochę hobby właściciela.

Uważam, że LP muszą reformę od zdefiniowania od nowa swojej misji i celów. Kto to ma zrobić? To jest podstawowy problem. Ale stawiałbym, np. na Leśniczego Kokota. To jest człowiek, który, wydaje mi się, byłby bardzo dobrym partnerem dyskusji. I z naszego grona też widziałbym kilka postaci. Znam również kilkanaście światłych Leśniczek i Leśników pracujących w terenie.
Ale jeszcze nie wiem jak to zrobić. Można by na forum. Ale dotychczasowe nasze doświadczenie pokazuje, że się rozgadujemy. Nie mamy wytrwałości, i nie robimy (to najważniejsze) okresowych podsumowań i zamykania minionych etapów konkretnymi wnioskami, tak by poddawać je dalszej obróbce. Sądzę, że jest to poniekąd wynik braku czasu. Dorywamy się do klawiatur, wylewamy do sieci, co w danym momencie nam leży, w danym temacie, na sercu (czasami na wątrobie). I potem co jakiś czas tylko do sprawy wracamy.
Przyszło mi do głowy - właśnie teraz, no bo jeśli czyta nasze posty również ktoś z DGLP, może nawet przyszły Generał, to warto zasugerować, by:
powołał grupę roboczą dwu-trzy zespołową, której zadaniem byłoby opracowanie nowej misji i celów Firmy. Zespoły powinny być dość separowane (naukowców, terenowców, samorządowców, prawników), którzy co jakiś czas musieliby pracować razem nad swoimi propozycjami. Czas trwania takiej grupy roboczej - sądzę, że dwa lata powinny wystarczyć; rok może być za mało - to wiem z własnej praktyki). Na etacie DGLP powinien być jednak człowiek, który byłby "dyrektorem projektu" - tak jak mamy tych kilka nowych stanowisk, z tym od dziedzictwa włącznie (nota bene, znakiem czasu jest powołanie wreszcie w Firmie Naczelnika Ochrony Przyrody).
selavi - 2007-11-01, 17:30

Nie jak "możecie", tylko jak "możemy"

przestań, czy ja dywagowałam co mi za biurkiem na łeb spadnie Wiem jednak o zagrożeniach więcej niż Ci się wydaje z dwu powodów conajmniej. Mniejsza o to.
Politykę układacie, stołki namaszczacie. A koledze nie łaska pomóc. Czy ja wiem ,kto i co? Tyle co z prasy. A z prasy to wiem, że będzie piknie. A niech bedzie. Natomiast jeżeli o finałach takich spraw będziemy czytac tylko, to wcale nie piknie. Obronić korupcyjnych, to i owszem, a jakże, rabanu narobić, że ktoś komuś cnotę gwizdnął .
Boro przechwalasz się, że to , że tamto, że tam a tam byłeś . A tam nie dotarłeś
Pierwsze pytanie aktualne: dlaczego na podstawie poszlak i matactw w śledztwie skazano człowieka ? Drugie pytanie: kim był grzybiarz ?
Trzecie pytanie: czy w sądzie była konfrontacja ?
Będą i nastepne...
Chrobry - 2007-11-01, 17:33

. Zrównoważona gospodarka leśna wcale nie oznacza, że należy się wstydzić i ukrywać, że LP wogóle jakieś drzewa ścina, że drewno nie ma swojej ceny i nie jest towarem którym można handlować. Cennik drewna tez można na stronce internetowej powiesić, a znajdź mi taką gdzie jest jakiś.


Zgadzam się i mnożę razy 100, Twoją myśl. Ale też prawdą jest, że na coraz większej powierzchni komplikujemy to nasze leśnictwo, staje się ono coraz bardziej ekologiczne (choćby publikacje w ostatnim Sylwanie o przebudowie monokultur sosnowych i pojawiającym się w nich dąbkach - nie mam tego w domu, więc nie pamiętam tytułu.
Mnie jednak chodzi o to, że sama firma musi zacząć myśleć inaczej - nie tylko przez pryzmat drewna. Pracuję na terenie takiej RDLP, w której od zawsze niemal mówiło się o bogatej północy i biednym południu. Ale w większości, to na obszary biednego południa przywoziło się rozmaitych gości - bo można było pochwalić się, a to zalesieniami, a to remizami w lasach, a to plantacjami nasiennymi, a to żubrem, a to pomysłami na edukację i turystykę oraz odciążanie przez LP zadeptywanego parku narodowego.
Turystyka, widoczki, edukacja, parkingi w LP to też towar, podobnie jak drewno, zwierzyna, kwatery myśliwskie. Dlaczego nasze służby łowieckie nie mogą uczestniczyć w organizacji fotopolowań? Moglibyśmy również i na tym zarabiać. Na podprowadzaniu podglądaczy ptaków zarabiają prywatne biura turystyczno-przewodnickie (a robią to na terenach Skarbu Państwa, włażą w strefy ochronne i ostoje zwierząt, a my mamy tylko z tego powodu problemy - patrz, znowu casus Leśniczego Kokota).
Wiem, że jesteś zwolennikiem jakiejś formy prywatyzacji Firmy. Jednak w dalszym ciągu uregulowania będzie wymagała kwestia społecznych funkcji lasu. Prywatne - będą z tego wyłączone (bo jeśli właściciel będzie musiał coś świadczyć na cele publiczne, to będzie musiał to mieć zrekompensowane w jakiś sposób. Błędne koło - być może.

[ Dodano: 2007-11-01, 17:40 ]
selavi - 2007-11-01, 17:43

I, tu wracam, brakuje nam wysokiej klasy prawników, którzy będą umieli walczyć o dobre imię każdego leśnika i Firmy.

czy tylko w LP?
A druga sprawa, kto prowadził śledztwo i woparciu o co poszło z oskarżenia prokuratorskiego ?
Andrzej5101 - 2007-11-01, 18:07

Ale larum jaka mobilizacja.
selavi - 2007-11-01, 18:12

No to podłożono mu ?
Chrobry - 2007-11-01, 18:31

Ale larum jaka mobilizacja.


Nie kpij. To nie jest łanie. Wręcz - chamskie.

borodziej - 2007-11-01, 18:44

A koledze nie łaska pomóc. Czy ja wiem ,kto i co? Tyle co z prasy.


Tyle samo wiemy (z prasy), co i TY
Andrzej5101 - 2007-11-01, 18:45

Czy ja kpie czy wy z tym larum.
selavi - 2007-11-01, 18:49

Dobrze już Królu dobrze. Fakt. Natomiast jeżeli o firmę chodzi to szefy maja jakichs tam prawników na różnych zasadach. A pracownik , już jako prywatna osoba musi wynająć za swoje pieniądze i to często po to aby udowodnić łamanie prawa właśnie firmie . Żeby siebie bronić, w życiu nie poszłabym do prawnika pracującego na rzecz pracodawcy, a jak już to z conajmniej dwoma opiniami w ręku innych prawników spoza Lp
Jarek - 2007-11-01, 19:52

Jakby się ktoś pytał to mam potwierdzenie, że naszego redakcyjnego maila w nadleśnictwie owym odebrali, ciekawe jak będzie z odpowiedzią, a potem to już po nitce do kłębka, zapytamy w dyrekcji.
strażnik leśny - 2007-11-01, 21:20

Jan Kokot twierdzi, że już wtedy przedstawił się jako pracownik służby leśnej i poprosił mężczyznę o dowód osobisty, bo musi wypisać mu mandat karny za popełnione wykroczenie z art. 82 kw, w najwyższej wysokości - 500 zł.


I tu wychodzi brak wyedukowania pracowników lasów, którym wręczono bloczki i nic poza tym. ZA WYKROCZENIE Z ART 82 KW ZGODNIE Z ROZP PREZESA RADY MINISTRÓW (TZW. TARYFIKATOR) NAKAŁADA SIĘ GRZYWNE W KWOCIE 150 ZŁ, ani złotówki w parwo i w lewo. A ta poza tym współczuję p. leśniczemu, nie łatwo się z tego wykręci. Dlatego jestem przeciwny aby leśniczowie nakładali mandaty karne, od tego jest straż leśna, która na marginesie powinna też inaczej wylądać.
Jarek - 2007-11-05, 14:09

Jest odpowiedź z nadleśnictwa:

"... Nadleśnictwo Strzyżów informuje, że podczas rozprawy toczącej się przeciwko leśniczemu Janowi Kokotowi Nadleśnictwo nie zapewniło leśniczemu obrońcy.
Przedstawione przez leśniczego fakty nie wskazywały na to, że wyrok sądu będzie skazujący tym bardziej, że leśniczy zapewnił sobie obrońcę sam.
Obecnie od wyroku złożono apelację, w której nadleśnictwo zapewnia poszkodowanemu dodatkowo obrońcę.
Jednocześnie informujemy, że Leśniczy Jan Kokot nie zamierzał bronić tytułu doktorskiego. W artykule mylnie zinterpretowano słowa leśniczego, który wyraził się, że poprzez swoją wieloletnią pracę mógłby zrobić doktorat na temat zachowań ludzi w lesie.
Leśniczy Jan Kokot posiada tytuł inżyniera leśnictwa.

Andrzej Modliszewski
Nadleśniczy"
Kuna lesna - 2007-11-05, 17:04

I nikt sie chyba nie spodziewał takiego obrotu sprawy .
Silver - 2007-11-05, 19:50

No właśnie... wygląda na to, że sam leśniczy jest z lekka obrotem sprawy zaskoczony. Dobrze, że nadleśnictwo wogóle problem dostrzegło (brawa) dobrze, że adwokata samo zaproponowało (obowiązku takiego nadleśniczy niestety nie ma). Najgorsze bowiem co pracownika w takiej sytuacji może spotkać to ów mur obojętności ze strony pracodawcy. Jeden taki przypadek i można się trwale zrazić i przestać się czymkolwiek w swym lesie przejmować. Adwokat oraz najbardziej fachowa nawet pomoc prawna, to oczywiście żadna gwarancja wygrania procesu, ale takie ze strony pracodawcy mocne wsparcie (czyli automatyczne zaproponowanie pracownikowi, który podczas wykonywania obowiązków służbowych popada w związku z tym w konflikt z prawem pomocy prawnej na koszt pracodawcy) sprawia, że pracownik podejmujący taka interwencję czuje, że nie robi to nie dla własnego jedynie widzimisia, a jednak dla dobra swej firmy. Podstawy psychologii. Ja wiem, że ktoś może się oburzy (przypadki tych konfliktów są różne), ale powinna też w takim wypadku obowiązywać bezwzględna zasada domniemania niewinności pracownika, chyba że przewód sądowy wykaże co innego i zapadnie prawomocny wyrok. To powinno być standardem w LP. Inaczej, po kilku podobnych opisanych tu przypadkach (wcale nie tak odosobnionych), spodziewać się można, że liczba podejmowanych przez pracowników SL interwencji gwałtownie spadnie. Per saldo może to kosztować długofalowo znacznie więcej (wzrost np. ilości kradzieży), niż owe niewątpliwe koszty wsparcia prawnego pracowników. Nie zmienia to też w niczym pilnej konieczności przeszkolenia prawnego pracowników terenowych i ich odpowiedniego doposażenia, by umieli w takich sytuacjach się zachować i nie narażali nadmiernie swego zdrowia, a czasem i życia.
Glaca - 2007-11-05, 23:33

ale powinna też w takim wypadku obowiązywać bezwzględna zasada domniemania niewinności pracownika, chyba że przewód sądowy wykaże co innego i zapadnie prawomocny wyrok



Taka mała dygresja w temacie: czytałem o pewnym ciekawym rozwiązaniu przyjętym w krajach zachodnich (nie wiem czy we wszystkich) - jak pada oskarżenie np. o korupcję pracownika, to do czasu wyjasnienia sprawy urlopuje się go lub zawiesza...
ale...
gdy jego przełożony uznając zarzuty za bzdurne poręcza za niego głową, to może dalej pracować do czasu sądowego wyjaśnienia sprawy.

I tu jest największa róznica między naszymi krajami - jeżeli jednak zostanie skazany, to poręczający za niego głową przełożony automatycznie wylatuje ze stołka

I takie poręczenie ma realną wartość...

Ps.
Ciekawe, czy ów leśniczy faktycznie nie starał się o pomoc prawną firmy na samym poczatku kłopotów
Dobry adwokat to może kosztować 4-7 tyś. za taką sprawę...sasiadka wydała 5,0 tyś. zł na adwokata za sprawę spadkową...
borodziej - 2007-11-06, 00:25

Dobry adwokat to może kosztować 4-7 tyś. za taką sprawę...sasiadka wydała 5,0 tyś. zł na adwokata za sprawę spadkową...


Ci zawsze pożyją. W moim nadleśnictwie radca prawny, który pojawiał się w poniedziałki na 2 godziny zarabiał tyle, co leśniczy. A radca miał kilka takich nadleśnictw do obsłużenia. Plus procent od wygranych spraw (za przegrane nie ponosił konsekwencji żadnych). Żyć nie umierać!
Pod nadleśnictwo podjeżdżał krążownikiem Omegą, a w kieszeni nosił "drobne"' - plik setek (obnosił się z tym, więc widok pozostał mi przed oczami do dziś).
Jak kto ma syna w wieku gimnazjalnym to wie, jak go już kierunkować (nie Silver?) Las tylko dla takich pasjonatów jak my
rafal77 - 2007-11-06, 07:18


Ciekawe, czy ów leśniczy faktycznie nie starał się o pomoc prawną firmy na samym poczatku kłopotów



Powiem wiecej - ciekawe czy nadleśniczy na samym początku zaproponował leśniczemu taką pomoc, wszak wykonywał obowiązki służbowe na rzecz nadleśnictwa.
Glaca - 2007-11-06, 11:58

wszak wykonywał obowiązki służbowe na rzecz nadleśnictwa.



Niekoniecznie

bo może szef uznał, że ta próba wymuszenia łapówki jest faktem... i umył ręce

(tak sobie tylko teoretycznie spekuluję)

Bo my zakładamy, że to chamskie pomówienie, ale bardziej musimy się opierać na faktach i sprawdzonych w 100 % informacjach niż na solidarności zawodowej.

A artykuł z gazety to sami wiecie
Godfryd - 2007-11-06, 17:59

Mnie się zdaje, że domniemanie niewinności funcjonuje od nadlesniczego wzwyż, a terenowcy muszą sobie radzić sami
Borsuk - 2007-11-07, 08:57

Mnie się zdaje, że domniemanie niewinności funcjonuje od nadlesniczego wzwyż, a terenowcy muszą sobie radzić sami


... doł ciągle musi udowadniać, że nie jest wielbłądem ...

Kuna - 2007-11-11, 23:00

A może Nadleśniczemu było na rękę , żeby nie udzielić pomocy prawnej leśniczemu Jakoś łatwo by mi było w to uwierzyć
selavi - 2007-11-12, 07:43

Nikt za nikogo do końca nie może ręczyć.
Możnaby na tym etapie w świetle poznanych faktów pomóc znaleźć dobrego prawnika już na samiutkim początku. A tak będzie się ślimaczyć. I być może druga strona dała w ten sposób sygnał, że należy mieć w firmie dobtych i dyspozycyjnych prawników, a nie z doskoku.
ziółko - 2007-11-13, 21:49

moze trzeba zadac pytanie dlaczego doly maja sie bronic sami a gora ma obroncow za piniadze nasze
selavi - 2007-11-15, 07:40

A może nad tym należało się zastanowić (przykład wzór) http://karne.eu/index.php...d=101&Itemid=35
Natomiast w kontekście zdarzeń w odniesieniu do grzybiarza był ( klasyf.) to
Występek o charakterze chuligańskim - występkiem o charakterze chuligańskim jest występek polegający na umyślnym zamachu na zdrowie, na wolność, na cześć lub nietykalność cielesną, na bezpieczeństwo powszechne, na działalność instytucji państwowych lub samorządu terytorialnego, na porządek publiczny, albo na umyślnym niszczeniu, uszkodzeniu lub czynieniu niezdatną do użytku cudzej rzeczy, jeżeli sprawca działa publicznie i bez powodu albo z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego.
rafal77 - 2007-11-15, 08:08

A może nad tym należało się zastanowić (przykład wzór) http://karne.eu/index.php...d=101&Itemid=35
Natomiast w kontekście zdarzeń w odniesieniu do grzybiarza był to Występek o charakterze chuligańskim - występkiem o charakterze chuligańskim jest występek polegający na umyślnym zamachu na zdrowie, na wolność, na cześć lub nietykalność cielesną, na bezpieczeństwo powszechne, na działalność instytucji państwowych lub samorządu terytorialnego, na porządek publiczny, albo na umyślnym niszczeniu, uszkodzeniu lub czynieniu niezdatną do użytku cudzej rzeczy, jeżeli sprawca działa publicznie i bez powodu albo z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego.



Występek jest rodzajem przestępstwa (obok zbrodni) - art.7 kk, a czyn grzybiarza występkiem nie jest. Istnieje oczywiście pojęcie wykroczenia o charakterze chuligańskim (art.47 par.5 kw), ale czyn grzybiarza moim zdaniem nie będzie za takie uznany (brak spełnienia choćby jednej z wymienionych przesłanek).
selavi - 2007-11-15, 08:36

Byłem przerażony, więc od razu krzyknąłem:

- Zgasić zaraz ten ogień!

Z dalszej relacji leśniczego, powtórzonej zresztą przed sądem, wynika, że szybko podszedł do mężczyzny i pomógł mu gasić ognisko. Wypominał mu, że naraził las na wielkie niebezpieczeństwo, a 15 metrów od ogniska jest duża tablica ostrzegawcza z napisem

''Chroń las przed pożarem''. Mężczyzna tłumaczył, że tablicy nie zauważył

, a po chwili dołączyła do niego żona i oboje jakby ignorowali wzburzenie leśniczego.

Jan Kokot twierdzi, że już wtedy przedstawił się jako pracownik służby leśnej i poprosił mężczyznę o dowód osobisty, bo musi wypisać mu mandat karny za popełnione wykroczenie z art. 82 kw, w najwyższej wysokości - 500 zł. Żona mężczyzny była tym wzburzona. - Za co 500 złotych?! - pytała i nazwała leśniczego ''oszołomem''.
Glaca - 2007-12-29, 22:39


Obecnie od wyroku złożono apelację, w której nadleśnictwo zapewnia poszkodowanemu dodatkowo obrońcę



Gdyby ktoś miał informacje w/w sprawie to proszę o odświeżenie tematu...
Jarek - 2007-12-29, 22:42

Spróbuję w poniedziałek zadzwonić do nadleśnictwa Strzyżów i zapytać.
Glaca - 2007-12-30, 10:21

Żeby nie wyszło na wścibstwo...może chociaż uda się uzyskać informację jakie oficjalne stanowisko zajmują w tej sprawie LP - może nawet coś konkretnego juz zrobiono
Jarek - 2007-12-30, 11:40

Żeby nie wyszło na wścibstwo...


Dlaczego wścibwstwo? Przecież są to tak na prawdę codzienne problemy, każdego z nas może to spotkać.
Glaca - 2007-12-30, 12:08

codzienne problemy



Niby tak, ale nie każdy o tym chce opowiadać przed kamerami w TV

Więc dyplomacja i takt wskazany, a delikatna forumowa presja na LP może się przydać...
Jarek - 2007-12-30, 12:16

Obiecuję, że będzie delikatnie Z drugiej strony nie tylko leśniczy może być w coś wkręcony, ale dosłownie każdy pracujący w LP. A nawet jeden pracownik przez drugiego.
ziółko - 2008-01-07, 16:57

Jaką Jarek otrzymałeś informację z nadleśnictwa,prawdopodobnie wyniki już są

[ Dodano: 2008-01-07, 17:15 ]
Jarek - 2008-01-07, 21:07

Jaką Jarek otrzymałeś informację z nadleśnictwa,prawdopodobnie wyniki już są


Nie otrzymałem żadnej nowej informacji.
ziółko - 2008-01-07, 21:35

Ciekawe ,bo co mi wiadomo temat się zakończył jeszcze w poprzednim roku
Jarek - 2008-01-07, 21:43

Według nadleśnictwa, zacytuję jeszcze raz:
"Nadleśnictwo Strzyżów informuje, że podczas rozprawy toczącej się przeciwko leśniczemu Janowi Kokotowi Nadleśnictwo nie zapewniło leśniczemu obrońcy. Przedstawione przez leśniczego fakty nie wskazywały na to, że wyrok sądu będzie skazujący tym bardziej, że leśniczy zapewnił sobie obrońcę sam. Obecnie od wyroku złożono apelację, w której nadleśnictwo zapewnia poszkodowanemu dodatkowo obrońcę. Jednocześnie informujemy, że Leśniczy Jan Kokot nie zamierzał bronić tytułu doktorskiego. W artykule mylnie zinterpretowano słowa leśniczego, który wyraził się, że poprzez swoją wieloletnią pracę mógłby zrobić doktorat na temat zachowań ludzi w lesie. Leśniczy Jan Kokot posiada tytuł inżyniera leśnictwa..."
Tyle i na tym koniec. To było 5 listopada 2007 roku.
peresada - 2008-01-16, 15:07

potrafił np. 2 lata wstecz odszukać w książce służbowej kogo upomniał bez wypisywania mandatu o 13.15 w oddz. 56 a


A nie sądzisz że oskarzyciel zinterpretuje każdy przypadek odstąpienia od ukarania mandatem za potencjalne przyjęcie korzyści?
Glaca - 2008-01-16, 18:10

Hmm...

Ja osobiście ZAWSZE po przedstawieniu się i podaniu powodu interwencji wpisuję do kalendarza: dane z dowodu, miejsce, nr auta, godzinę...

Gdybym brał 50 dych w łapę za ostąpienie od ukarania mandatem, to nie prowadził bym takiej ewidencji wręczonych łapówek - można przecież dotrzeć do wszystkich upomnianych w ciagu roku i zapytać o próbę wymuszenia łapówki

To moja teoria...

Jak można lepiej zabezpieczyć się przed pomówieniem urażonego słownym upomnieniem grzybiarza

Straż leśna mogła by opracować ściągawkę dla mniej biegłych w tym temacie leśniczych - może coś w rodzaju kilkuwariantowego scenariusza...
peresada - 2008-01-16, 18:34

No ! B. logiczne.
Pewnie wykorzystam w praktyce.
Ferguson - 2008-01-16, 18:38

Las jest pełen zasadzek. Ani się obejrzysz jak się musisz tłumaczyć za coś czego nie zrobiłeś. Ale moja ciotka mówi, że praca w lesie to jest taka fajna bo na świeżym powietrzu i niestresująca...
ziółko - 2008-01-16, 20:20

Zasadzki w lesie są jak konar spadnie na głowę, bo brak hełmu.DLA UCZCIWYCH innych nie widzę.Praca w terenie przyjemnością, nie widzę zagrożeń.
Glaca - 2008-01-16, 20:43

nie widzę zagrożeń.



Tak na szybko z praktyki:

- spotkanie z kłusownikiem...

- kilku "dresów" przy ognisku w lipcu..

- sąsiad przyłapany na kradzieży drewna...

- właścicielka 1 drzewa wyciętego z rozpędu przy wykonywaniu trzebieży...

To nie są sytuacje wymyślone - samo życie

Ps. Pracę prawie straciłem przez ostatni wypadek z listy
statystyk1 - 2008-02-01, 23:04

Strzyzów to ciekawe Nl-ctwo.Wiele o nim słyszałem bo sąsiadujemy z nim.Podobno ludzie z terenu nie mają łatwego życia.Jeden z lesniczych który jest szefem zwiazków zawodowych zrezygnował z bycia lesniczym i jest teraz podlesniczym.Gdy chciał coś przeforsować w nl-ctwie zrobić coś dla pracowników zaraz mu nasyłali kontrole.Teraz jako podleśniczy ma większe pole manewru.Temat wkręconego leśniczego w korupcję nie jest taki prosty sprawa ciągnie się już bardzo długo.Mam kilku kolegów w tym nl-ctwie i dla potrzeb tego forum dowiem się coś więcej.Ciekawi mnie jednak fakt że leśniczy mimo wyroku co prawda nie prawnomocnego ale już po dwuch przegranych sprawach nie jest nadal zawieszony w obowiązkach choć by do wyjaśnienia sprawy.
Glaca - 2008-02-01, 23:25

ale już po dwóch przegranych sprawach



To jedna z bardziej intrygujących i tajemniczych spraw opisywanych na forum...

Poczatkowo przedstawione jako ambicjonalna sprzeczka turysty z leśnikiem, a tu sie zrobił dramat w kilku aktach
rafal77 - 2008-02-02, 06:37

Ciekawi mnie jednak fakt że leśniczy mimo wyroku co prawda nie prawnomocnego ale już po dwuch przegranych sprawach nie jest nadal zawieszony w obowiązkach choć by do wyjaśnienia sprawy.



I za to należy pochwalić Nadleśnego. Cały zgiełk z celnikami (oprócz kasy) poszedł właśnie o to, że za byle pomówienie złożone w prokuraturze byli od razu zawieszani (bez rozprawy sadowej, bez prawomocnego wyroku).
Jak widzicie w naszej firmie są i pozytywy.
Niestety jeśli ten wyrok się uprawomocni Nadleśny nie będzie miał wyboru...
Glaca - 2008-02-02, 10:07

Słyszałem o ciekawych zasadach (związanych z w/w dylematami) jakie sa stosowane w m.in. w Angli:
- w przypadku pomówień lub postepowania wyjaśniającego przełożony nie musi z automatu zawieszać pracownika - ale jeżeli tego nie zrobi, to jest to jego poręczenie własnym stanowiskiem...
- gdy zarzuty sie potwierdzą wobec podwładnego, sam podaje się do dymisji nawet jak nie miał związku ze sprawą - pozwolenie na dalsza pracę było własnie rodzajem poręczenia...
statystyk1 - 2008-02-02, 12:31

http://www.pressmedia.com...007-10-29/p.txt

Artykuł nie jest zbyt szeroko komentowany.Wygląda na to że leśniczy nie jest zbyt lubiany.Ale to "..swój chłop..''jeśli lubi jest OK!
orzeł - 2008-02-02, 20:46

Dlaczego przewodniczącego nie broniły władze związkowe CZY każdy ma walczyć sam
Kloc - 2008-02-03, 14:05

Myślę nad pomysłem jak pomóc kolegom z podkarpacia
selavi - 2008-02-03, 14:46

Dlaczego przewodniczącego nie broniły władze związkowe CZY każdy ma walczyć sam


Kloc - 2008-02-03, 15:28

Skumbria wiem, że posiadasz duże umiejętności,proszę doradzaj,bo pytania niewiele pomogą
selavi - 2008-02-03, 15:43

Spokojnie przecież nie wiem wszystkiego, a z artukułu nie wynika
statystyk1 - 2008-02-07, 08:43

Leśniczy został skazany wyrokiem prawomocnym!

Więc biada nam leśnikom teraz to może spotkać każdego.
Jak mamy wykonywać swoje obowiązki jeżeli każdy będzie nas mógł oskarżać
Poczekajmy jeszcze na decyzje nadleśniczego oby była łagodna
drwalnik - 2008-02-07, 09:28

... ... no to się zaczęło ...
Glaca - 2008-02-07, 10:09

Nie wiem jakie wnioski wyciągnąć

a) był winny i sprawa jest prosta do podsumowania....

b) albo w przypadku interwencji jak w/w trzeba ustalić bezpieczne procedury postepowania
rafal77 - 2008-02-07, 10:12

Leśniczy został skazany wyrokiem prawomocnym!

Więc biada nam leśnikom teraz to może spotkać każdego.
Jak mamy wykonywać swoje obowiązki jeżeli każdy będzie nas mógł oskarżać
Poczekajmy jeszcze na decyzje nadleśniczego oby była łagodna



Rozumiem, że został uznany za winnego tak?
Obawiam się, że nawet jeśli leśniczy nie zostanie zwolniony to nadleśniczy będzie zmuszony "wykluczyć" go z grona pracowników Służby Leśnej:
Ustawa o lasach
Art.45 (...)
2. Pracownikiem Służby Leśnej może być osoba, która:
(...)
8. nie była karana sądownie za przestępstwo z chęci zysku lub z innych niskich pobudek.

Korupcja jest zawsze działaniem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej (chęci zysku).

Daje to sporo do myślenia. Poza wnioskiem oczywistym, że nie należy interweniować samemu (chociaż jak tego nie robić, gdy może dojść do pożaru lasu!), to trzeba zadać pytanie - dlaczego LP nie otoczyły z urzędu pomocą prawną swojego funkcjonariusza, który z narażeniem swojego zdrowia, a może i życia (bo to zawsze istnieje przy interwencji w lesie!) interweniował sam w interesie i LP i całego społeczeństwa?!!! Czy potrzeba do tego kolejnego zarządzenia dyrektora generalnego?!!! Czy nie istnieje już pojęcie zdrowego rozsądku?!!! Do d... z taką robotą!!!
Glaca - 2008-02-21, 13:16

Ciąg dalszy sprawy - "Las Polski" nr 3/2008 (1-15 luty)

Artykuł na 3 strony...
tomcat411 - 2008-02-21, 18:00

Nasza firma ma nas głeboko w d... - często i gęsto nam to pokazuje - opisywany przykład w tym poście to koronny dowód.

Ale nie jesteśmy odosobnieni - podobnie armia potraktowała żołnierzy służących w Afganistanie i oskarżonych o zabójstwo ,choć to oczywiście inny zgoła przypadek ,ale brak szacunku dla żołnierzy jest oczywisty.

Proszę mi powiedzieć jak ten leśniczy miał się bronić -kiedy słowo każdego lumpa jest dla sądu bardziej wiarygodne niż słowo funkcjonariusza państwowego.

Kolejne zdarzenie ,które ,,motywuje" mnie niezmiernie i zachęca do wytężonej pracy na rzecz LP
astur - 2008-02-22, 19:36

Okazuje sie że na takie zdarzenia, koniecznie, potrzebny świadek, może być krasnoludek.
Od dawna zwracam uwagę i tylko pouczam, z mandatów zrezygnowałem. Jak jest jakiś cwaniak telefon po straż leśną.
selavi - 2008-03-03, 11:17

http://www.zwiazek.lesnik.../2008/KOKOT.htm
Glaca - 2008-03-18, 22:38

Ciąg dalszy


Silver - 2008-03-18, 23:04

Od dawna zwracam uwagę i tylko pouczam, z mandatów zrezygnowałem. Jak jest jakiś cwaniak telefon po straż leśną.


Dobra metoda. A jak ktoś chce nadal "rżnąć w lesie szeryfa" prędzej czy później będzie miał pewnie podobny co wyżej problem. Sorry ..ale wygląda na to, że nakładacie te mandaty kompletnie na własną odpowiedzialność. Warto o tym pamiętać.
Domator - 2008-03-19, 06:20

Ciąg dalszy


Wzruszają mnie działania odpowiednich czynników. Żeby nie zadeptali się w tłumie pędzących do pomocy leśniczemu

Jarek - 2008-03-19, 14:04

Garść informacji w tej sprawie (w temacie)
"Rzecznik Praw Obywatelskich zajmie się sprawą leśniczego z Nadleśnictwa Strzyżów oskarżonego o korupcję podczas interwencji w lesie – taką odpowiedź otrzymał Dyrektor Generalny Lasów Państwowych na swoje pismo skierowane do Rzecznika w tej sprawie..."
http://www.lasypolskie.pl/news-3906.html
borodziej - 2008-03-20, 09:16

Sprawa stała się na tyle poważna i nagłośniona, że chyba możemy być spokojni o leśniczego Kokota. No i szykuje się precedens na skalę całego kraju...
Dla mnie jest to przykład jakże ważnej roli mediów - urzędy, zakład pracy, związki zawodowe, sądownictwo - wszystko to przeszło OBOK CZŁOWIEKA obojętnie, ba! nawet go "rozwalcowało". Tyle lat pracy, poświęcenia, ideały, poczucie godności i sprawiedliwości - za sprawą jednego bandziora uczciwy człowiek trafia na "margines życia".
Brawa dla Pana Mietka, dziennikarza, który rozkręcił całą machinę w obronie leśniczego Kokota.
To nie pierwszy Jego mocny tekst i mocna sprawa (żeby tylko wspomnieć PAGED, akcje BOś, telemetria rysi i wiele, wiele innych).
Za rok będę wnioskował dla p. Mietka o nagrodę Loreta w kategorii "leśny dziennikarz roku" - jeżeli chcecie się przyłączyć, możemy to zrobić wspólnie, Forumowo
Piotrek - 2008-03-20, 09:18

Możesz dopisać mój głos na pana Mietka, borodzieju
Silver - 2008-03-20, 09:59

Za rok będę wnioskował dla p. Mietka o nagrodę Loreta w kategorii "leśny dziennikarz roku" - jeżeli chcecie się przyłączyć, możemy to zrobić wspólnie


Przyłączam się i ja.. ale to na marginesie. Nieco może ostudzę entuzjazm, spowodowany tym zajęciem się tą sprawą prze RPO. Nie jest to w żadnym wypadku żadna gwarancja "naprawienia szkód" czy "odkręcenia sprawy". Nowych przekonujących dowodów od tego nie przybędzie. Skoro sprawa przeszła w tym kształcie przez wszystkie instancje z podobnym co pierwotnie orzekaniem, obawiam się, że od strony prawnej jest chyba dość jednoznaczna. Nadal mamy bowiem słowo leśniczego przeciw słowu dwóch innych świadków. Relacje i zeznania są nadal mocno rozbieżne i obawiam się, że nigdy nie poznamy już prawdy. Kiedyś słowo funkcjonariusza państwowego miało dla sądu "moc" powiedzmy dziesięciu twierdzących co innego świadków (w myśl zasady "milicjant nigdy nie kłamie") ...ale to już historia. Dziś to, że ktoś nosi czapkę z orzełkiem w pracy nie daje jego relacjom specjalnie większej wagi niż innym świadkom. Jakieś tam sentymentalne preferencje owszem są, ale raczej zwyczajowe. I to się już raczej nie zmieni. Bez wprowadzenia zmian w procedurach interwencji podejmowanych jednoosobowo przez pracowników LP obawiam się, że takie sytuacje będą się powtarzać. Warto więc (abstrahując od finału całej sprawy) wykorzystać nagłośnienie tego przypadku do głębszej refleksji, co zmienić by zminimalizować podobne przypadki na przyszłość. Firma musi wreszcie problem dostrzec, zmienić niedzisiejsze już procedury, przeszkolić terenowców z podstaw prawnych podejmowania interwencji oraz zapewnić sprawne i zinstytucjonalizowane w takich wypadkach wsparcie i osłonę prawną dla pracowników. Można też rzecz jasna nic nie zrobić. Okaże się jednak zapewne za czas jakiś, że w terenie nikt nic nie widzi i nic z tego co w lesie się dzieje już go nie obchodzi. Tylko jak znam życie dla odmiany media oburzą się kiedyś, że np. naprzeciw leśniczówki odbywa się stuosobowy rajd motocrossowy, płoną ogniska i trwa zakrapiana zabawa, a leśniczy ukrywa się z rodziną w piwnicy - bo starach sie wychylić, by w zęby nie dostać - StL akurat nie pracuje, a na firmę w razie problemów nie ma co liczyć.... Lepiej więc cicho siedzieć. Ten przykład jest może zbyt przejaskrawiony, ale dobrze obrazuje czym dalsze "nicnierobienie" w tej dziedzinie może się kiedyś zakończyć .........i tylko proszę się temu nawet wtedy nie dziwić.
Domator - 2008-03-20, 10:13

I jak znam życie to media oburzą się, że np. naprzeciw leśniczówki odbywa się stuosobowy rajd motocrossowy, płoną ogniska i trwa zabawa, a leśniczy ukrywa się z rodziną w piwnicy - bo starach w zęby dostać - StL nie akurat pracuje, a na firmę w razie problemów nie ma co liczyć...


Niestety, Twoje czarnowidztwo ma solidne podstawy , by się spełnić........... W ubiegłym roku będąc wieczorem na rybach zauważyłem wędkarzy rozpalających ognisko nad brzegiem (starodrzew sosnowy, jałowce itp). Wykonałem telefon do Straży Leśnej, by dowiedzieć się, że już wracają z objazdu naszego obrębu i nie mają kilometrów, by się cofnąć. Podszedłem do dwóch lekko wciętych osobników, baaaardzo grzecznie poprosiłem o zgaszenie w/w ogniska i byłem szczęśliwy, że nie dostałem po pysku

Piotrek - 2008-03-20, 10:19

Skoro są ewidentne nieścisłości w zeznaniach małżeństwa (ponoć), to dlaczego nie było pomocnej ręki ze strony ALP.......

Bo LP mają tylko Radców Prawnych a do takiej sprawy trzeba dobrego adwokata nająć. Ot co.
Brzost - 2008-03-20, 10:20

To nie pierwszy Jego mocny tekst i mocna sprawa (żeby tylko wspomnieć PAGED, akcje BOś, telemetria rysi i wiele, wiele innych).



Nie lubię stadnych zachowań i rzadko się dołączam do ogólnych braw, ale w tym wypadku nie mam wyjścia Bardzo cenię twórczość dziennikarską pana Mietka!

A tak przy okazji, zastanawiam się, czy jest on bratem lub innym bliskim krewnym znanego, równie bezkompromisowego dziennikarza?
borodziej - 2008-03-23, 19:51

Nie lubię stadnych zachowań i rzadko się dołączam do ogólnych braw, ale w tym wypadku nie mam wyjścia Bardzo cenię twórczość dziennikarską pana Mietka!

A tak przy okazji, zastanawiam się, czy jest on bratem lub innym bliskim krewnym znanego, równie bezkompromisowego dziennikarza?


JEST
Tropiciel - 2008-03-28, 08:23

sytuacja terenowców jest nie do pozazdroszczenia w przypadkach interwencji i taki finał może mieć każde zwrócenie uwagi nieproszonemu do lasu zmotoryzowanemu gościowi lub próba nałożenia mandatu a jak trafisz na pseudo vip-a z samorządu lub cwaniaczka z kołnierzykiem rozmiar 55 to już po tobie
Glaca - 2008-04-23, 22:29

Mam nadzieję, że "Las Polski" poda następne informacje w tej sprawie...

( uwierzyłem ponownie w sens funkcjonowania prasy leśnej )

Intryguje mnie tylko rola nadleśniczego w zaniechaniach działań ze strony LP - czy kłopoty leśniczego były mu na rękę

Ktoś ma "wtykę' w tym nadleśnictwie
Jarek - 2008-04-23, 22:37

uwierzyłem ponownie w sens funkcjonowania prasy leśnej


A nasze forum? Nic? Zupełnie nic?
Glaca - 2008-04-24, 20:12

Dla mnie forum ma duże znaczenie, ale dla całego środowiska leśnego

To jedna z większych zagadek jaka mnie inryguje - przykład toma.gtc to nowy kierunek czy raczej wyjątek

I czy w wspomnianej sprawie leśniczego pomogliśmy jako forum ruszyć jakieś "czynniki"
RR - 2008-04-24, 20:14

Niektóre działania są niemierzalne niestety.
selavi - 2008-04-24, 20:16

Dla mnie forum ma duże znaczenie, ale dla całego środowiska leśnego

też tak myślę
drwalnik - 2008-07-22, 14:34

.... ciekawe jak tam leśniczy wkręcony w korupcję? ...
Piotrek - 2008-07-22, 15:08

.... ciekawe jak tam leśniczy wkręcony w korupcję? ...

Pewnie nijak. Cisza. I tylko szum pradawnej kniei jak przed wiekami...
grad - 2008-07-22, 17:21

Z tego co mi wiadomo dalej zatrudniony jest na stanowisku leśniczego i na pewno z tego jest zadowolony.
Glaca - 2008-07-22, 18:18

Nie weryfikowałem tego, ale czy zmienił się tam nadleśniczy ostatnio

Może to plotka tylko
grad - 2008-07-22, 20:21

Z INFORMACJI jakie posiadam nikt nie został odwołany. Jedynie przewodniczący związku zrezygnował osobiście ze stanowiska leśniczego.
niziołek - 2008-07-22, 21:30

Ja wierzę tutaj leśniczemu, bo dlaczego mam nie wierzyć ...ale o czym ty mówimy... chodzi o skalę problemu...susza, ogień reakcja na zagrożenia...wyrok!
Dzisiaj nius o 5000000.... czyli większość leśniczych można by za tą jedną sprawę zapudłować.Hej!
Domator - 2008-07-23, 19:28

I po co niektórym lotto.............
orzeł - 2008-07-23, 22:26

Prawda zwycięży
lesowod - 2008-07-24, 07:23

Tak sobie myślę o tych wszystkich aferach i nasuwa mi się wniosek. Od kiedy pamiętam zawsze ci na dole traktowani byli w lasach jak potencjalni złodzieje. Mnóstwo zarządzeń, inspekcji, bzdurnego rozliczania się z każdej zniszczonej plakietki itp., a tymczasem na górze ...
Może czas na zmianę mentalności, jak to mówią "ryba psuje się od głowy".
niziołek - 2008-07-24, 07:40

Tak sobie myślę o tych wszystkich aferach i nasuwa mi się wniosek. Od kiedy pamiętam zawsze ci na dole traktowani byli w lasach jak potencjalni złodzieje. Mnóstwo zarządzeń, inspekcji, bzdurnego rozliczania się z każdej zniszczonej plakietki itp., a tymczasem na górze ...
Może czas na zmianę mentalności, jak to mówią "ryba psuje się od głowy".


Bo najłatwiej kontrolować tego na dole. Na dole wykonuje się realną pracę. Można policzyć sadzonki, czy zmierzyć więżbę...znależć "aferę", bo leśniczy nie dopilnował czegoś i naraził na stratę kilkudziesięciu złotych. Mamy wyniki od razu...
Wykrycie afery "białych kołnierzyków",w układzie folwarcznej podległości i towarzystw wzajemnej adoracji nie jest możliwe przez ILP.Hej!
darkside - 2008-07-24, 10:32

Wykrycie afery "białych kołnierzyków",w układzie folwarcznej podległości i towarzystw wzajemnej adoracji nie jest możliwe przez ILP.Hej!


Wykrycie czegokolwiek przez ILP nie jest możliwe- bo muszą mieć pozwolenie na wykrycie
tobiasz - 2008-07-24, 10:50

Chyba można też odnieść powyższe stwierdzenie do straży leśnej. Coś okropnego się porobiło w NASZYCH LP
WH 33XY - 2008-07-25, 13:11

Wykrycie czegokolwiek przez ILP nie jest możliwe- bo muszą mieć pozwolenie na wykrycie

kolego za daleko ponoszą cię emocje.
statystyk1 - 2008-07-25, 13:49

drwalnik napisał/a:
.... ciekawe jak tam leśniczy wkręcony w korupcję? ...
Pewnie nijak. Cisza. I tylko szum pradawnej kniei jak przed wiekami...


Syn jako po leśniczy.On sam na zdrowotnym oczekuje na kasacjię wyroku.
Lecz zdrowotny się kończy a jak nie będzie kasacji powrót oznacza dyscyplinarkę w pierwszym dniu powrotu. Po 40-stu latach pracy.
A tak poza tematem ile mandatów wypisaliście w tym roku
drwalnik - 2008-07-25, 13:52

... czy nadleśnictwo zrobiło wszystko co w jego mocy? ...
Glaca - 2008-07-25, 13:56

ile mandatów wypisaliście w tym roku



0,0 szt.

Nieformalny, ale oficjalny bojkot ze strony znanych mi leśniczych.

Omijamy problemy jeszcze szerszym łukiem

Ps. Ciekawe, czy poszkodowanemu leśniczemu jest znane nasze skromne forum
malina - 2008-07-28, 09:14

Tego co Wy tu piszecie nie można czytać ze spokojem. Nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam o tym, jaki to biedny człowiek z tego leśniczego. Ofiara losu i systemu. Szkoda, że nikt z owego nadleśnictwa nie ma odwagi napisać jaki to z biednego leśniczego choleryk i awanturnik. Jakie ma na koncie grzeszki i ilu ludzi wpędził w depresję...
Wiem to z pewnego źródła, ale niestety to tylko informacje, które dolatują do moich uszu i które przekazuję do waszych "oczu". Wiadomo nic pewnego, ale może warto popatrzeć na to z troszkę innej strony. Może on nie jest taki bardzo bez winy....
selavi - 2008-07-28, 09:20

Wiem to z pewnego źródła, ale niestety to tylko informacje, które dolatują do moich uszu i które przekazuję do waszych "oczu". Wiadomo nic pewnego, ale może warto popatrzeć na to z troszkę innej strony. Może on nie jest taki bardzo bez winy....

możliwe< przez 40 lat pracy można zostać cholerykiem i awanturnikiem tylko, że to nie są choroby zawodowe i renty nie dadzą, no chyba że wpadnie w depresję . A na emeryturę chyba zpracował Co na to uszy maliny
orzeł - 2008-07-28, 18:49

Nadleśniczy już na forum tłumaczył , że opisana w prasie obrona doktoratu przez leśniczego to zwykłe przejęzyczenie, nie powinien tłumaczyć tylko bronić kolegę wykorzystując wszystkie możliwości
malina - 2008-07-29, 14:16

< przez 40 lat pracy można zostać cholerykiem i awanturnikiem tylko, że to nie są choroby zawodowe i renty nie dadzą, no chyba że wpadnie w depresję . A na emeryturę chyba zpracował Co na to uszy maliny



No jasne, że na emeryturę zapracował. Po trupach, ale zapracował. A rentę zawsze można załatwić. Jak się ma znajomości i układy, to wszystko da się zorganizować.
Jak moje uszy coś w tym temacie usłyszą, to na pewno o tym napiszę
niziołek - 2008-07-29, 19:57

Tego co Wy tu piszecie nie można czytać ze spokojem. Nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam o tym, jaki to biedny człowiek z tego leśniczego. Ofiara losu i systemu. Szkoda, że nikt z owego nadleśnictwa nie ma odwagi napisać jaki to z biednego leśniczego choleryk i awanturnik. Jakie ma na koncie grzeszki i ilu ludzi wpędził w depresję...
Wiem to z pewnego źródła, ale niestety to tylko informacje, które dolatują do moich uszu i które przekazuję do waszych "oczu". Wiadomo nic pewnego, ale może warto popatrzeć na to z troszkę innej strony. Może on nie jest taki bardzo bez winy....


Cechy osobiste człowieka nie mogą decydować o winie w tym konkretnym przypadku.
Ludzie palili ogień w lesie w czasie suszy. On był gospodarzem tego terenu, sprawował nad nim nadzór, odpowiadał za ten teren. Nawet jakby był najgorszym sk. maiał prawo interweniować. Kogo wpędził w depresję , tych idiotów od ognia, organy sprawiedliwości czy siebie? Nie znam tego leśniczego, ale jakie skutki tej sprawy będą dla bezpiecznego nadzoru LP przez innych leśniczych,podleśniczych,strażników. Będzie jak w Policji - nie widzę, nie słyszę, jak ktoś powiadamia to pojadę ale jak najpóźniej...może problem się sam rozwiąże. Malina - Twoje osobiste urazy do tego Pana wcale mnie nie przekonały.Hej!
malina - 2008-07-30, 15:11

Sąd coś w tej sprawie postanowił. Czy wątpimy zatem w niezawisły i sprawiedliwy sąd?? Byli tam jacyś świadkowie, ktoś coś w tej sprawie zeznawał, coś prostował, leśniczy się bronił a i tak okazało się, że wynik rozprawy jest mało dla niego korzystny. A może nie było do końca tak jak przedstawił to leśniczy w prasie?? To nie są moje osobiste urazy. Takie są fakty.
Pozdrawiam!
Glaca - 2008-07-31, 00:35

Nie chce mi się całego tematu wałkować od początku, ale mnie akurat bulwersuje nie wyrok sądu, ale coś innego.

Przypuszczenie, że oskarżony pracownik LP mimo obowiązywania zasady domniemania niewinności został zostawiony samemu sobie. A to co robił miało odrobinę wspólnego z pracą i zakresem jego obowiązków.

Z artykułu w "Lesie Polskim" wynika że szefostwo potraktowało te oskarżenia jako jego prywatny problem, tej samej rangi co bójka ze szwagrem na urodzinach

Nie mamy nadal instrukcji-procedury postępowania w przypadku podobnego zdarzenia - jestem sam przeciwko 2-3 cwaniakom i co-mam stracic pracę oskarżony przez kierowcę popełniającego wykroczenie ( np. wjazd do lasu ...).

On będzie miał 2 świadków mojej "próby" wymuszenia łapówki w wysokości 100 zł niby zamiast mandadu.

Mamy przez kilka lat zrezygnować z pouczania i karania, bo tak trudno skopiować gotowe rozwiązanie (instrukcję postępowania) od policji
Piotrek - 2008-07-31, 08:40

Aby uniknąć takich sytuacji policja porusza się parami... Ja też od pewnego czasu, gdy jestem sam na sam ze sprawcą wykroczenia, nie sięgam po bloczek a poprzestaje na upominaniu...
Glaca - 2008-07-31, 09:16

gdy jestem sam na sam ze sprawcą wykroczenia, nie sięgam po bloczek a poprzestaje na upominaniu...



Zdzisław Dyrma - 2008-07-31, 13:21

gdy jestem sam na sam ze sprawcą wykroczenia, nie sięgam po bloczek a poprzestaje na upominaniu...

nie ma sensu ryzykować
Piotrek - 2008-07-31, 19:38

Wiem, że "cisnienie" bedzie mniejsze, ale ryzyko pomówienia jest identyczne

Otóż nie. "Klient" potraktowany grzecznym upomnieniem nie wpada na pomysł donoszenia o łapówce bo w ogóle nie myśli. Klient potraktowany od razu "będzie mandacik" od razu zaczyna kombinować "jak by tu coś urwać..." Więc jednak ryzyko większe jest wówczas gdy wyciągniesz bloczek, musisz przyznać.
Glaca - 2008-07-31, 21:30

"Klient" potraktowany grzecznym upomnieniem (...)



Co prawda to prawda. Można nieświadomie lub świadomie sprowokować sprawcę...

Wiem, że są duże firmy mające gotowe scenariusze zachowania dla pracowników w pewnych potencjalnie konfliktowych sytuacjach...
callahan - 2008-07-31, 22:09

Wiem, że są duże firmy mające gotowe scenariusze zachowania dla pracowników w pewnych potencjalnie konfliktowych sytuacjach...


Czy taką właśnie firmą są LP ? Czy są tu gotowe procedury postępowania w sytuacjach konfliktowych ? Zwłaszcza przy zwalczaniu szkodnictwa. Odzywam się w tym miejscu pierwszy raz i jedno chcę zaznaczyć. Śledziłem teksty o tym zdarzeniu i mam trochę wiedzy jeszcze z innego źródła. W związku z tym: prawomocne orzeczenie sądu jest, możliwości odwołania zostały wyczerpane - czyli kontrola wyższej instancji była. Skazanie zostało podtrzymane. Ergo: winny.
I jeszcze coś. Nigdzie nie znalazłem wypowiedzi strażników leśnych, którzy byli na miejscu zdarzenia. Czy to nie dziwne trochę?
Piotrek - 2008-07-31, 22:26

Wiem, że są duże firmy mające gotowe scenariusze zachowania dla pracowników w pewnych potencjalnie konfliktowych sytuacjach...

NLP się kłania... Pooglądaj też Darrena Browna. Takiego posłać to by ci nie tylko mandatami ukarał niegrzecznych ale jeszcze i ich samochodami przyjechał a oni byli by mu wdzięczni za to!
Glaca - 2008-07-31, 22:38

Nigdzie nie znalazłem wypowiedzi strażników leśnych, którzy byli na miejscu zdarzenia. Czy to nie dziwne trochę?



Raczej normalne, że praktycznie wszyscy chcą zachować anonimowość i jak jest zbyt duże ryzyko dekonspiracji, to sie nie zabiera głosu na publicznym forum ( ilu to pracowników LP pisze pod nazwiskiem )

A co z tego że strażnicy byli na miejscu np. 30 min. PO zdażeniu - jaki przebieg miała rozmowa o mandacie/łapówce to się nigdy nie dowiemy.
callahan - 2008-07-31, 22:50

Raczej normalne, że praktycznie wszyscy chcą zachować anonimowość i jak jest zbyt duże ryzyko dekonspiracji, to sie nie zabiera głosu na publicznym forum ( ilu to pracowników LP pisze pod nazwiskiem )


Glaca to jasne jest. Miałem na myśli to, że mogli publicznie i na łamach np. branżowej prasy powiedzieć co i jak. Jak sądzę - w sądzie musieli zeznawać.

[ Dodano: 05-08-2008, 19:30 ]
orzeł - 2008-08-07, 22:42

KTO zna prawdę niech ją przedstawi,a nie zamiata pod dywan Myślę ,że cała prawda się ukaże ,tylko szkoda tych co próbują wprowadzać nie jasność na forum.

[ Dodano: 2008-08-07, 23:03 ]
malina - 2008-08-09, 18:02

A jeszcze bardziej wracając, to nie chce mi się wierzyć żeby leśniczy któremu ktoś chciał spalić lasach żądał łapówki.Hej!


No tak, bo las był własnością leśniczego... Wierzyć mi się nie chce, że gość przyszedł do lasu i pomyślał sobie "coś bym spalił.." i zabrał się za podpalanie sosenki. Nagle nadszedł dzielny leśniczy i uratował swój las przed pożarem. A teraz zrobiła się afera... No błagam.
Glaca - 2008-08-09, 18:44

Wierzyć mi się nie chce, że gość przyszedł do lasu i pomyślał sobie "coś bym spalił.."



Niektórzy podpalają celowo, reszta niechcący. Efekt ten sam, tylko geneza troche inna...
Ponad 80 % z tysięcy "zdarzeń" zgaszonych w zarodku ma związek z człowiekiem. Co ma tu do tego Twoja wiara, to są akurat fakty...

podjadek - 2008-08-10, 13:52

Sąd dał wiarę oskarżycielowi i leśniczy został skazany. Zasadnicze pytanie jakie się nasuwa, to dlaczego tak się stało. Przecież lesniczy wykonywał nakazane mu prawem obowiazki od których nie mógł sie uchylic . Brak reakcji byłby zaniechaniem i również, gdyby wyszedł na jaw zrodziłby odpowiedzialnośc karną. Co złego zrobił leśniczy? Dlaczego Sąd nie dał mu wiary? Może dlatego, że jeżeli sytuacja wyglądała tak jak ją tutaj opisano, leśniczy postepował po chłopsku, a nie jak nakazywały mu przyjęte procedury i sędziemu w natłoku spraw to wystarczyło. Niestety w LP wg. posiadanej przeze mnie wiedzy nie prowadzi sie jakichś szczególnych szkoleń na temat znajomości Kodeksu Wykroczeń czy przepisów postępowania.
Podejmujac jakiekolwiek czynności trzeba zachować rozsądek i spokój. Na widok debila palącego ogień w lesie można ten spokój stracić i różnie moze się to skończyć. Podejmując interwencję, jeżeli nie jest się umundurowanym, należy okazać legitymacje służbową i to po przedstawieniu się i podaniu stanowiska i swoich personaliów. Dalej podać gościowi podstawę czynności- faktyczną (to co spowodowało - ognisko) i podstawę prawną w tym wypadku naruszenie art 82kw. Ustalic tożsamość gościa- ma obowiązek podania swoich danych osobowych i okazania dokumentów. Podstawa prawną legitymowania jest w tym wypadku art 47 Ustawy o Lasach. Należy mu o tym powiedzieć. Gdy nie chce podać danych pouczyć o treści art 65 Kodeksu Wykroczeń. Wówczas taka odmowa wywołuje popełnienie czynu z tego artytkułu. Gdy dalej sie upiera, tak jak tutaj najlepiej jest zrobić to co leśniczy zrobił na końcu tj. wezwać wsparcie w postaci Policji. Przekazać m delikwenta i dokładnie opisać zaistniałą sytuację i popełnione wykroczenia (tutaj 82 i gdyby był pouczony to też 65). Sporządzić ze zdarzenia szczegółową notatkę i przekazac Nadleśniczemu, w końcu doszło do wezwania zewnętrznych słuzb, myslę, że szef powinien miec o tym pełna wiedzę. Oczywiście dokładny zapis w książce słuzbowej. Co do mandatu, zdecydował się go nałozyc osobie, ktorej nie znał danych osobowych. Dla sędziego napewno było to troche dziwne. Nałożyć mandat można tylko na osobę której tożsamość nie wzbudza żadnych wątpliwości. Jak również sprawa wysokości, dlaczego 500zł, gdy rozporządzenie w sprawie wysokości grzywien (Dz.U. 03.208.2023 z dn 08.12.2003r) przewiduje za to wykroczenie 150zł (i tyle chyba dali Policjanci). Nadto nakładając mandat karny, należy osobę pouczyć o prawie do odmowy jego przyjęcia i konsekwencjach (wniosek o ukaranie do Sądu Grodzkego). Tego leśniczy nie zrobił. Nadto by gościa zmiękczyć dobrze byłoby wspomnieć mu, że spowodowanie bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa powszechnego - w tym przypadku pożaru (zagrożenie życia lub zdrowia wielu ludzi albo mienia w wielkich rozmiarach)- może zrodzić odpowiedzialność z art 164 kodeksu karnego (do 3 lat pozb. wolności gdy sprawca dział nieumyślnie). Gdyby leśniczy się uparł i złożył tego typu zawiadomienie sprawa oparłaby sie o Prokuraturę. Pewnie byłaby odmowa wszczęcia, ale to juz inna bajka.
Wracając do tematu, gdy zostało wszczęte postępowanie karne, leśniczy musiał być przesłuchiwany i jestem niemal pewien , że najpierw w charakterze świadka z pouczeniem z art. 183kpk, a dopiero później w po przedstawieniu zarzutów w charakterze podejrzanego. Z pewnościa była też konfrontacja między nimi. Do takich czynności trzeba sie bardzo dobrze przygotować i zanim sie cos powie, pięć razy to przemyśleć. I juz w tym momencie, na etapie postepowania przygotowawczego, trzeba mieć obrońcę, choćby po to by mieć wiedzę o wszystkich swoich prawach i możliwościach działania. Gdy dochodzi do rozprawy, może już być za późno.
Trochę dużo w tym biurokracji, ale wówczas ciężko się do czegoś przyczepić i zostaje tylko czyste pomówienie i duże szanse na wygranie sprawy.
Jeżeli nawet wielu z tych rzeczy ze względu na specyfikę i dynamizm sytuacji się nie zrobiło, to dokumentacja powinna przynajmniej wyglądać jak należy. Papier wytrzyma wszystko (w granicach rozsadku, oczywiście)
Kłania się stara rzymska zasada "ignorantia iuris nocet"
Ps.
Przez 9 lat pracy w LP (z którego jakiś czas temu odszedłem i gdzie z chęcią bym wrócil) nigdy nie wystawiłem mandatu karnego - zawsze wystarczyła zwykła perswazja. Myślę, że leśniczy ma wiele innych zmartwień na głowie, a strażnicy leśni tez musza miec jakieś wyniki, więc lepiej ich wezwać niż działać w pojedynkę co jak widać nie zawsze popłaca.
kanty - 2008-08-10, 17:00

brawo za merytoryczną ocenę problemu.Sąd wydając wyrok opierał się na suchych zaprotokołowanych faktach, nie biorąc pod uwagę ,,ethosu'' pracy leśnika i innych pierdół o elitarności SL , obojętnie jak było, leśniczy w pewnym sensie stał się ofiarną swojej nadgorliwości i braku znajomości przepisów.Jest to kolejne zdarzenie, które powinno spowodować wycofanie możliwości nakładania mandatów przez SL, od tego LP mają swoje służby.
Zatrważające jest to, że wymagania stawiane leśniczemu (obowiązek reakcji na zaistniałą sytuację)nie idzie w parze z jego wiedzą i przygotowaniem merytorycznym, ale to już inna bajka.Czy ktoś zajmujący się na co dzień gospodarką leśną jest w stanie opanować i jest mu potrzebne opanowanie tych wszystkich paragrafów, czynności,całej procedury karnej (czy jak ją tam zwał)?Po co? dla dobra lasów? co z tego może wyjść ;patrz wyżej
orzeł - 2008-08-10, 22:56

Najlepiej jak leśniczy niewiele umie,mało potrafi,taką grupą łatwo kierować.Wystarczy mieć podleśniczego wykształconego,zarabiającego parę złotych,który potrafi zachować się perfekcyjnie w każdej sytuacji,to pan leśniczy jak będzie wierny szefowi to na stołku posiedzi.Obecnie od służby leśnej jest wymagana wszechstronna wiedza,że niektórzy jej nie posiadają to inna bajka
zul - 2008-08-11, 01:12

Wystarczy mieć podleśniczego wykształconego,zarabiającego parę złotych,który potrafi zachować się perfekcyjnie w każdej sytuacji,to pan leśniczy jak będzie wierny szefowi to na stołku posiedzi.



Też byłem podleśniczy (oj -dawno), też tak mi się wydawało. Jak zostałem leśniczym trochę zmieniłem zdanie
Ale i tak masz we mnie sprzymierzeńca, bo moim zdaniem 1200 na rękę dla młodego inż. to śmiech. Dla dobrego inż. to śmiech x 5 (co najmniej) W innych branżach, "młody" po studiach i po okresie próbnym (jeśli się sprawdzi) co najmniej 2500 na rękę. A ci z najlepszą średnią ze studiów to są wyłapywani na gorąco. Znany mi przypadek (informatyka) 8400, brutto na starcie - średnia 5.0 . Wyobrażasz to sobie w LP - ja nie
I na koniec - widziały gały co brały
selavi - 2008-08-11, 09:21

A jednak zul Ty nie śpisz , albo trochę albo niespokojnie
orzeł - 2008-09-14, 20:06

Leśniczy dalej jest w służbie leśnej,minęło kilka miesięcy od krytykowanego wyroku.CZY szef może go w związku z tą sprawą usunąć z służby jak tyle czasu upłynęło.W mojej ocenie nie,jakie jest wasze zdanie koleżanki i koledzy.
callahan - 2008-09-18, 20:00

Leśniczy dalej jest w służbie leśnej,minęło kilka miesięcy od krytykowanego wyroku.



Wyrok jest prawomocny.
W związku z tym, wg mnie - może na podstawie art. 45 ust. 2 pkt 5 i 8 UoL.

Strona 1 z 11



Podobne tematy

Poznańscy studenci-leśnicy pozdrawiają krakowskich studentów
Zestaw leśniczego? Dużo przed nami jeszcze pracy w PR
Plan zajec na rok akademicki 2007/2008 Lesnictwo
Zaoczne studia zawodowe lesnictwo wielofunkcyjne rok1 ZSZLW
Przepisy odnośnie noszenia umundurowania przez lesniczych .
Baza danych nt kursów związanych z lesnictwem
Powrót do LP na leśnictwo naszego dobrego znajomego
  • jhon;hurt
  • dywan z coastal
  • obrona pracy licencjackiej z administracji
  • fryzury;na;slub;dla;swiadkowej
  • tatry fauna
  • Kolekcja wypowiedzi z for internetowych ; Start